Biorąc do ręki Prawdziwą historię Klubu Bilderberg autorstwa Daniela Estulina długo zastanawiałem się, czy sięgam po rzetelny, stworzony z narażeniem życia opis kulis działania tajemniczej organizacji, czy też po zawartą w ponad czterystu stronach spiskową teorię dziejów. Lektura nie rozwiała moich wątpliwości.

Stephanie Meyer publikując kultowy już Zmierzch rozpoczęła swoisty wyścig zbrojeń. Wyścig, w którym rolę arsenału odgrywają wampiry. Pisarze z różnych stron świata usilnie udowadniają, że to przedstawiane właśnie przez nich historie o krwiopijcach są najciekawsze czy też najbliższe prawdy. Oleg Diwow ze swoją książką tylko w tę rywalizację aktywnie się włącza. Na kartach Nocnego obserwatora przekonuje, że najlepsze są wampiry rodem z Rosji.

Powstała na bazie autentycznych wspomnień autorki powieść Cukiereczek, to zwariowana mieszanka bezpruderyjnego humoru, słów powszechnie uznanych za wulgarne i szczegółowych opisów życia przeciętnej amerykańskiej striptizerki. Uczta literacka dla duszy to z pewnością nie jest, ale wyobraźnię męskiej części czytelników bez wątpienia potrafi rozpalić.

Opasły tom debiutanckiej powieści Davida Wroblewskiego nie prezentuje się zbyt zachęcająco, jak na literaturę rozrywkową, którą przecież reprezentuje. To jednak tylko złudne wrażenie, i dobrze, jeśli mu nie ulegniemy, bo po rozpoczęciu lektury Historii Edgara, można się w niej bez reszty zatopić.

Długo, jako czytelnik i recenzent, musiałem czekać na książkę, w której rozważania egzystencjalne pisarza byłyby tak znakomicie zrównoważone z wciągającą i intrygującą fabułą. Moją cierpliwość wynagrodziła powieść Single autorstwa Piotra Kępskiego, którego do świata poważnej literatury wywindowały sukcesy w amatorskich konkursach literackich.

W ostatnich latach twórcy kultury nad wyraz chętnie czynili z pająków bohaterów swoich dzieł, zarówno filmowych, jak i literackich. Niestety, zazwyczaj były to albo tandetne horrory albo niskobudżetowe komedie. Kiedy więc po raz pierwszy spojrzałem na okładkę najnowszej książki autorstwa Lisy Gardner o tajemniczym tytule Pożegnaj się i zobaczyłem na niej właśnie pająka, przeraziłem się nie na żarty. Myślałem, że czeka mnie lektura kolejnej kiepskiej powieści, w której to niebezpieczne pajęczaki atakują bezbronnych ludzi. Na szczęście obawy okazały się mylne, bo Pożegnaj się to zupełnie zgrabny thriller.

W marcu bieżącego roku biblioteka w Tomaszowie Mazowieckim ogłosiła konkurs pod hasłem „Kryminał wszech czasów”. Zadaniem uczestników było zrecenzowanie jednej z książek, którą uważali oni za perełkę wśród kanonu literatury kryminalnej. Nie piszę o tym przypadkowo, bo gdyby najnowsza powieść niemieckiej pisarki Charlotte Link Przerwane milczenie już wtedy była obecna na polskim rynku (premierę miała w czerwcu), to można by śmiało zaliczyć ją do tego grona.

Długa historia krótkiego metra
Na początku lipca media obiegła informacja, że Krajowa Izba Odwoławcza po raz kolejny nie uporała się z protestami w przetargu na drugą linię warszawskiego metra. Ktoś mógłby powiedzieć, iż budowa drugiej nitki podziemnej kolejki ciągnie się niemiłosiernie. Ktoś, kto zupełnie nie zna historii rodzimego metra.

To, że pracownicy naukowi czy profesorowie nauk mających z humanistyką niewiele wspólnego potrafią tworzyć znakomite dzieła literatury pięknej jest prawdą powszechnie znaną. Przykładów ją potwierdzających nie trzeba szukać daleko. Janusza Leona Wiśniewskiego Polacy znają jako autora bestsellerowych powieści Samotność w sieci i Bikini, podczas gdy w Niemczech, gdzie mieszka i pracuje jego nazwisko jest kojarzone z zawodem doktora informatyki i chemii. Podobnie jest z Urszulą Ledzewicz. Ta profesor matematyki jednego z amerykańskich uniwersytetów i organizatorka wielu światowych konferencji naukowych, wydała właśnie swoją trzecią już powieść Aby przebaczyć.

Większość Polaków nazwisko Janusza Korwina-Mikke kojarzy z polityką. Nie rozumiem dlaczego. Przecież tylko raz, na początku lat 90., zasiadał w sejmowych ławach, a powstała z jego inicjatywy w 1987 roku Unia Polityki Realnej jest zaledwie marginalnym ugrupowaniem na naszej scenie politycznej. O wiele lepiej wiodło mu się jako publicyście. Powołał do życia i przez lata prowadził konserwatywno-liberalny tygodnik „Najwyższy Czas!”, który nawet po jego odejściu ze stanowiska naczelnego cały czas regularnie pojawia się w kioskach. Poza tym publikował w „Dzienniku Polskim” i założył jeden z najgorętszych blogów politycznych nad Wisłą. Książka Rusofoby w odwrocie w pełni prezentuje właśnie to drugie oblicze Korwina-Mikke.
