Wygodnie usadowiona na kanapie, z kubkiem ulubionej kawy, wzięłam do ręki Taniec nad przepaścią. I wsiąkłam… Jak zawsze, kiedy sięgam po lekturę traktującą o magii. Ale ta książka jest o czymś więcej.

…wszystko jest kwestią interpretacji…
Muszę przyznać, że trochę wstrząsnęła mną ta lektura. Niby zdajemy sobie sprawę z potęgi mediów, niby wiemy, że elektroniczne gadżety (których zresztą jestem niepoprawną wielbicielką) coraz bardziej nas od siebie uzależniają, jednak właściwie wcale nam to nie przeszkadza. A może powinno?

Niezwykła opowieść rycerza pierwszej krucjaty do Ziemi Świętej
Muszę przyznać, że zgodnie z tym, co napisano na okładce faktycznie jest to niezwykła opowieść. A właściwie wiele splecionych ze sobą opowieści i niech nie zwiedzie nikogo, iż niektóre z nich wydają się być całkowicie nieprawdopodobne.

Nie ukrywam, że sięgnęłam po tę książkę z dużym wahaniem, ponieważ nie przepadam za literaturą sensacyjną, ale… zainteresowała mnie postać autorki. Kathy Reichs jest antropologiem, więc istniała szansa, że wątek naukowy potraktuje rzetelnie. No i nie zawiodłam się. Co więcej, książka naprawdę mi się spodobała. Miałam poważne problemy
z oderwaniem się od lektury.

„Może gdy opowiadamy swoje historie, one opowiadają nas, ukazując, co w naszym życiu można, a czego nie można wytłumaczyć”.
