Ostro smagany marynarskim kańczugiem przysiadłem po tygodniach jakże ciężkiego nieróbstwa do kolejnej recenzji. Aby się uniewinnić należy zawsze kogoś oczernić, toteż jest to wina oczywiście wydawcy który bardzo mozolnie wydaje książki tej serii zupełnie nie mobilizując mnie tym samym do działań. Mniejsza z tym jednak wróćmy do samej powieści.

Podobno każdy chłopiec, w którymś momencie, w dzieciństwie, marzy o tym, by zostać piratem, a każda dziewczynka chce zostać księżniczką. Zawsze ciekawiło mnie, kim w takim razie chcą zostać małe księżniczki. A jeśli już zostaną księżniczkami, czy nawet królewnami – czy są wtedy szczęśliwe?

Z nauką historii czasem bywa tak, że się wkuwa na pamięć przedstawiane przez nauczyciela fakty i zapomina się je zaraz potem. Czasem jednak wpada się po uszy i szuka się wszelkich możliwych źródeł i interpretacji a w głowie tworzą się obrazy. Jeśli wtedy masz jeszcze odpowiednią ilość lat, to bierzesz patyk i wybiegasz na dwór krzycząc: TrrrATATATATA...

Kwestionariusz bardzo luźno jest oparty na tak zwanym Kwestionariuszu Prousta i przeredagowany na potrzeby portalu z recenzjami książek. Sam kwestionariusz ma charakter zabawy – prosimy więc o odpowiedzi szczere, ale z przymrużonym okiem.
Imię i nazwisko
Tomasz Stężała
Zawód
Belfer
Dawno nic nie sprawiło mi takiej frajdy jak odkrycie, że, nagrywane późną nocą w dawnych czasach VHS, filmy o niejakim Richardzie Sharpe – brytyjskim, plugawym, aczkolwiek honorowym żołdaku z okresu wojen napoleońskich - mają swe korzenie w serii książek.

Jednym z przyjemniejszych wspomnień z dzieciństwa są dla mnie wciąż czarno-białe filmy, w których jednak coś się działo. Postaci były barwne, emocje jasno zaznaczone, a frajda z oglądania – przysłowiowo – bezcenna. Otworzyłem książkę i znowu poczułem się tak samo.

Historią pasjonuję się od dawna, a szczególnym zainteresowaniem darzę okres początku XX wieku. Poszukując książki o II wojnie światowej natrafiłam na Za zamkniętymi drzwiami. Kulisy II wojny światowej. Brzmiący zagadkowo tytuł wzbudził moje zainteresowanie. Postanowiłam więc, że przeczytam…. I nie żałuję. O tym niechlubnym okresie w dziejach ludzkości powstało wiele książek historycznych. Jedne z nich czyta się z łatwością, inne – opasłe tomiska z trudem. Za zamkniętymi… zaliczam się do tych pierwszych.

Przyznam, że czytałam tę książkę na raty – różne dziwne okoliczności, od remontu mieszkania poczynając na komplikacjach w życiu zawodowym kończąc, nie pozwoliły mi na przeczytanie jej jednym ciągiem. Tematyka zainteresowała mnie nie tylko dlatego, że lubię historię, ale dlatego – a może przede wszystkim – że w moich żyłach płynie trochę tatarskiej krwi.

Z tą książką miałem poważny problem. Nie wiedziałem, od czego zacząć przy jej opisywaniu, a przede wszystkim jaki charakter powinna przyjąć ta recenzja. W dobie ponownej popularności tematyki korsarskiej tego rodzaju pozycja nie powinna zaskakiwać, ani tym bardziej wprawiać w zadumę, a jednak jest coś, co ją wyróżnia.

Książki i listy pisane odręcznie mają w sobie potężną i egzotyczną siłę. Obie te formy pomagają przenieść się w inne czasy, w inne miejsce, a czasem w jedno i drugie jednocześnie. Wszystko zależy od wyobraźni i pióra autorów. Nie wiem, jakim oficerem był Frederick Burnaby, ale piórem władał bardzo dobrze.
